
Lata spędziła na ulicy. Gdy trafiła do Koterii, była wychudzona i zaniedbana, ale pełna woli życia.
Balbinkę wykastrowaliśmy, szybciutko doszła do siebie po zabiegu, przebierała łapkami, by znaleźć swój dom. Taki jeden, na zawsze. Ankiet spłynęło sporo. Balbina trafiła do domu. Ale… prędko wróciła do Ośrodka.
Okazało się, że posikuje przez sen. Badania wykazały, że w przeszłości doznała poważnych urazów kręgosłupa i miednicy. Choć dziś normalnie biega, bawi się i cieszy życiem, wymaga szczególnej opieki związanej z problemami neurologicznymi. Czasem ktoś o nią zapyta, ale gdy słyszy o jej przypadłości, rezygnuje.
Została więc z nami. Mówimy na nią “kierowniczka”, bo wszystko musi sprawdzić i zatwierdzić.
Pomóż nam wypełnić miseczkę Balbinki i zapewnić jej opiekę, jakiej potrzebuje.
Przekaż darowiznę




